czwartek, 08 luty 2018 08:31

Justyna: Moje życie było w rozsypce Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Nowenna Pompejańska świadectwa1Moje życie było w kompletnej rozsypce. Ciągle prześladował mnie pech, myślałam młoda jestem pewnie mi po prostu nic nie wychodzi. Z biegiem lat nic się jednak nie zmieniało, a raczej było gorzej. Każda praca kończyła się porażką, w domu rozpad rodziny.

Dużo przykrych słów, nie zrozumienia śmierć najbliższej mi osoby- mamy, w której miałam największe i praktycznie jedyne wsparcie.

 

Miałam nerwicę lękową, która coraz bardziej się nasilała z biegiem różnych złych wydarzeń. Psychicznie już nie wytrzymywałam. Zostałam sama z tym wszystkich.

Wtedy nastąpiło we mnie ogromne nawrócenie. Powiedziałam sobie - Ty Matko Boża zostałaś mi jedyna, pod Twoją opiekę oddaję moje życie. I tak zaczęła się moja droga do Matki Bożej.

Modliłam się godzinami i dniami. Czytałam dużo artykułów na temat świadectw i modlitw. Trafiłam na Nowennę Pompejańską, bardzo dużo łask otrzymałam. Ale ciągle było coś nie tak. Matka Boża krok po kroku dalej mnie kierowała. Związki mi się waliły. Ile można znieść cierpienia i ta myśl - Tobie nigdy się nie ułoży.

Pomyślałam sobie, że jestem jakaś przeklęta, może to przekleństwo pokoleniowe? Ta myśl nie dawała mi spokoju. Może to ten właśnie problem ciąży nade mną. Przypadkiem rozmawiałam z jedną osobą i podczas tej rozmowy padły moje słowa : Jak to możliwe, że mi w życiu nic nie wychodzi chociaż się staram jak najlepiej, jestem dobrą osobą, zawsze każdemu pomagam nawet jakbym miała sama źle na tym wyjść. Wtedy usłyszałam takie słowa, że była jedna dziewczyna, która powiedziała, że przeklina Ciebie na wszystko. Więc z taką intencją przyszłam do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły, żeby zabrała mi ten węzeł przekleństwa, a dała mi znów szczęście.

I tak otrzymałam potwierdzenie. Długo nie czekałam bo 6 dnia po skończeniu modlitwy dostałam odpowiedz. Brzmiała ona tak: Wyszłam do sklepu jak co dzień, wtedy wszedł pewien pan i głośno powiedział SZCZĘŚĆ BOŻE, każdy zwrócił na niego uwagę, początkowo myślałam, że to ksiądz, a to był zwykły pan i mówi: sprawdzam czy są tu katolicy i w myślach myślę sobie: „tak ja jestem" i podszedł do mnie. Zaznaczam, że nie znam tego pana i sama w sklepie nie byłam i pyta, czy może mnie dotknąć? Zapytałam dlaczego? odpowiedz brzmiała: BO PANI MA SZCZĘŚCIE. 

Chwała Panu i Matusieńce. Mam nadzieję, że zły los się odwróci. Zawierzcie tylko modlitwie, a drogi zostaną wyprostowane.

 

 

 

 

Prześlij nam swoje świadectwo na adres e-mail    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytany 1280 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 08 luty 2018 08:52

2 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności