wtorek, 15 styczeń 2019 18:44

Ania: Maryja uratowała nasz związek Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

serce2Chciałabym podzielić się świadectwem o otrzymanych łaskach, dzięki Nowennie do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły.

To jest cudowna Nowenna, nie tylko jeśli chodzi o wysłuchane prośby, ale też przez świadomość, że nie jest się samemu z problemem, że Matka Boża ma wszystko w Swoich Rękach, czuwa nad tym i jest bardzo z nami.


Mój problem zaczął się w grudniu. Mój chłopak, z którym jestem już rok i z którym planowaliśmy przyszłość, nie miał czasu, żeby się ze mną spotykać.  Kiedy miał możliwość, to odmawiał, nadal jednak mówił, że mnie kocha.

Pewnego przedświątecznego wieczoru oznajmił mi, że wypaliła się w nim chęć do bycia w związku, bo tyle jest rozwodów, że jego brat się rozwodzi, tyle nieszczęść itd. Ogólnie, że się nie nadaje, że się boi, że lepiej być samemu, niż cierpieć.

Bardzo to wszystko przeżywałam, bo bardzo go kocham i jestem z nim szczęśliwa. Dodatkowo zaostrzyła mi się depresja, na którą choruję od dłuższego czasu. Czułam się tak źle, że nic nie jadłam, nie mogłam w ogóle funkcjonować, zaczęłam nawet planować samobójstwo.

Ponieważ sprawa była bardzo skomplikowana, dla mnie bardzo ciężką do rozwiązania (opowiadam tę historię ogólnie, żeby się nie rozpisywać), stwierdziłam że najlepiej będzie uciec się do Maryi i zaczęłam Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły.

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia po długiej rozmowie mój chłopak powiedział mi, że tak naprawdę nie chce się ze mną rozstawać, że jest w nim dużo lęku, ale mnie bardzo kocha, że wszystko odwołuje i chce, żebyśmy byli razem.

Pomału wszystko zaczęło wracać do normy. Jednak wiedząc, że są w nim te lęki, zaczęłam kolejną Nowennę o rozwiązanie tego węzła lęku. Tego samego dnia zadzwoniła do mojego chłopaka jakąś kobieta podając się za moją rodzinę i powiedziała mu na mnie straszne kłamstwa, że go oszukuję, że chcę go zranić itp. I znów nasz związek osłabł, znowu nieprzyjemne rozmowy... Zaczęłam tracić siły, ale się nie poddawałam. Byłam przekonana, że Matka Boża wszystkiemu zaradzi i zaczęłam drugą nowennę o pomyślne rozwiązanie tej sprawy.

Odmawiałam dwie nowenny jednocześnie. Dzięki Najdroższej Matce Najświętszej wszystko wróciło do normy. Jesteśmy szczęśliwą parą, podnieśliśmy się po tym wszystkim. Czuję się także dużo lepiej, jeśli chodzi o depresję, nawet terapeutka to stwierdziła.

Wszystko dzięki Matce Bożej, która bardzo pragnie nam pomóc w nawet najbardziej pogmatwanej sytuacji. Niech Bóg będzie uwielbiony! Niech będzie uwielbiona Najświętsza Panna Maryja!

 

 

 

Prześlij nam swoje świadectwo na adres e-mail    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytany 1926 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 15 styczeń 2019 18:59

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności