środa, 12 luty 2020 15:15

Maria: Ufna modlitwa zostaje wysłuchana Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Nowenna pompejańska 8Słowem wstępu napiszę, że nigdy nie miałam szczęścia w miłości.

Latem ubiegłego roku po dość bolesnym zakończeniu toksycznej 4 letniej relacji, zadzwoniłam z płaczem do kuzynki. Poleciła mi, żeby zawierzyć się Jezusowi słowami „Ty się tym zajmij" i odmawiać różaniec. Dosłownie tydzień później poznałam kogoś nowego.

Tak naprawdę pojawił się już wcześniej, ale na początku nie byłam zainteresowana znajomością z nim.

Szybko jednak skradł moje serce. Cały czas modliłam się aktem zawierzenia, chodziłam na adorację i dziękowałam Panu Jezusowi, że postawił na mojej drodze kogoś, z kim tak świetnie się dogaduje.

Minął miesiąc i zostaliśmy parą. Było jak w bajce, nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego. Miał podobne spojrzenie na życie - chciał założyć rodzinę, mieć dzieci.

Czas mijał, a ja zaczęłam stawiać mojego chłopaka na pierwszym miejscu. Brakowało mi już czasu na modlitwę, na czytanie Pisma Świętego. W niedziele chodziłam na mszę i dziękowałam Panu, że jestem w szczęśliwym związku, ale na tym się kończyło. Ten chłopak nie jest praktykującym katolikiem, więc nasz związek szybko zszedł na drogę, która daleka była od czystości przedmałżeńskiej.
Pewnego dnia on napisał, że to nie ma dłużej sensu (przez sms-a) po czym przestał się odzywać. Świat mi się zawalił. Miałam wrażenie, że coś w niego wstąpiło. Stał się oschły. Nie odzywał się do mnie, ale jak udało mi się do niego dodzwonić, to wyczuwałam w jego głosie agresję. Kiedy indziej był smutny, i jak dzwoniłam, to mówił ze nie radzi sobie sam ze sobą, że potrzebuje terapii. Nie poznawałam to i mimo, że mnie krzywdził swoim zachowaniem, to chciałam mu pomoc, chciałam żeby było między nami jak dawniej, ale po ludzku nie widziałam nadziei.

Minął miesiąc. Nie radziłam sobie z emocjami, z ciągłym płaczem, z tęsknotą, z przeplatającymi się uczuciami złości i nadziei. Zaczęłam odmawiać Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Nie chciałam prosić o jego powrót, bo nie wiedziałam, czy taka intencja spodoba się Panu. Dlatego modliłam się o rozwiązanie węzła jego ciężkiej kondycji psychicznej.

Czasem odmawiałam nowennę przed praca, czasem już resztkami sił przed pójściem spać. 7 dzień był krytyczny - napisałam do niego, na co w odpowiedzi usłyszałam, że nie ma zamiaru marnować czasu na nasza relację i że ona by i tak się nie udała ze względu na dzieląca nas odległość (wcześniej nie była ona dla niego problemem, tym bardziej że wiedział, że mam pracę pozwalającą mi pracować z każdego miejsca na świecie i że byłabym gotowa zamieszkać w jego mieście).

Chciałam porzucić odmawiania nowenny. Myślałam „po co ja proszę o jego uleczenie, skoro on mnie skreślił?". Pojawiły się tez inne przesłanki - miałam podane czarno na białym, że sytuacja między nami jest nie do odratowania. Że być może jego zła kondycja psychiczna to tylko wymówka. Jednak ochłonęłam i pomyślałam, że nie dam się zwieść złemu - być może to była jego pułapka, żeby odwieść mnie od odmawiania różańca. Coś mi mówiło, że coś złego w niego wstąpiło i potrzebuje pomocy.

Następnego dnia z samego rana chwyciłam za różaniec i odmówiłam nowennę na 8 dzień, tak samo 9 dnia, który przypadał akurat w niedzielę. Dosłownie kilka minut po skończeniu nowenny dostałam od niego wiadomość (choć odzywał się od tygodni jako pierwszy). Napisał że nigdy nie poznał kogoś tak wspaniałego jak ja, ale że jest w złej kondycji psychicznej i że nie wie czy kiedykolwiek zmieni swoje nastawienie do tej relacji. To był dla mnie pierwszy znak, że moja modlitwa została przyjęta przez Maryję i teraz Ona działa nad rozwiązaniem tego węzła. Był też drugi znak. Tego dnia w kościele podczas ewangelii usłyszałam „I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.". Te słowa na pewno nie były przypadkiem.

Dziękuję Ci Maryjo za to, że nie pozwoliłaś mi zwątpić w modlitwę, że dałaś mi wyraźne znaki, że Ty działasz.

Nie wiem jaki będzie ciąg dalszy, ale wiem, że ufna modlitwa zostaje wysłuchana zgodnie z wolą Bożą.

 

 

Prześlij nam swoje świadectwo na adres e-mail    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytany 2007 razy Ostatnio zmieniany środa, 12 luty 2020 15:41

4 komentarzy

  • Link do komentarza Justyna środa, 18 marzec 2020 08:20 napisane przez Justyna

    Ja zmowilam ok 10 nowenn, w roznych sprawach, ale z 2 tylko częściowo zostalam wysluchana..mnie chyba nikt tam u gory nie chce slyszec

  • Link do komentarza Edyta wtorek, 25 luty 2020 14:29 napisane przez Edyta

    U mnie najtrudniejszy zawsze był szósty dzień nowenny ale nie można się poddawać i wszystko zawierzyć Matce Boskiej bez względu na to co się dzieje i czekać Ona pomoże NAPEWNO.

  • Link do komentarza Maria czwartek, 20 luty 2020 20:14 napisane przez Maria

    Weroniko, pracuję w międzynarodowej firmie. Moi przełożeni są na codzień za granicą, więc powiedzieli mi, że nie muszę pracować z lokalnego biura, tylko mogę pracować skąd chcę.

  • Link do komentarza Weronika środa, 12 luty 2020 23:58 napisane przez Weronika

    Możesz zdradzić jaka to prace wykonujesz zdalnie? Jestem mama i chciałabym dorobić do domowego budzetu

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności