sobota, 24 grudzień 2016 06:57

Joanna: Odrodzenie małżeństwa Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

uratowanemalzenstwo10 lat temu poznałam wspaniałego mężczyznę.  Byliśmy nierozłączni.  Nie potrafiliśmy bez siebie wytrzymać nawet jednego dnia.  Żyliśmy jak w bajce. W końcu mi się oświadczył i wzięliśmy ślub.  Dwa pierwsze lata małżeństwa były idealne.  Urodziła nam się córeczka, która była naszym oczkiem w głowie. Wydawało się, że to szczęście będzie trwało wiecznie, ale wszystko co piękne, kiedyś się kończy.

 

Któregoś dnia mój mąż znalazł sobie kochankę i wyprowadził się do niej.  Umarłam, nie chciało mi się nawet oddychać.  Jednak musiałam żyć dla córki.  

Widząc moje załamanie, przyjaciółka zachęcała mnie do odmówienia ponoć skutecznej Nowenny do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Poszłam do kościoła, w którym ja i mój mąż pobraliśmy się.  Wyciągnęłam różaniec i zaczęłam się modlić przed wizerunkiem Najświętszej Panienki.  Płakałam i prosiłam ją o wstawiennictwo u Boga dla naszego małżeństwa, aby pomógł nam żyć w miłości, pokoju, szacunku i radości.  

Nagle poczułam za sobą czyjąś obecność.  Odwróciłam się i zauważyłam, że przygląda mi się jakaś starsza kobieta. Siedziała i w milczeniu patrzała na mnie.
Ukończyłam Nowennę, a 6 tygodni później mąż stanął w drzwiach mojego domu i prosił o wybaczenie.

 Z bólem, ale dałam mu jeszcze jedną szansę, bo go wciąż kochałam.  Po tej ciężkiej próbie, stworzyliśmy nowy, ciepły związek.  Nasze dziecko dorasta w miłości, bo ma ojca i matkę.  Czyż to nie jest szczęście?

Kiedyś zapytałam się męża, dlaczego tak nagle porzucił swoją kochankę i zmienił swoje życie ? Wtedy opowiedział mi historię, która bardzo nim wstrząsnęła.  Wracając z delegacji, będąc 300 km od domu, zabrał na stopa jakąś starszą kobietę.  Kiedy wsiadła do samochodu i spojrzała mu w oczy, poczuł, że ta kobieta wie o nim wszystko.  Tak, jakby zajrzała w każdy zakamarek jego duszy.  Tak się zdenerwował, że całą drogę nie odzywał się do niej.  W pewnym momencie, prosiła aby się zatrzymał.  Wysiadając podziękowała i powiedziała takie słowa: „Twoja żona jest dana Ci przez Boga – nie zmarnuj tego".  Powiedział, że tak się wtedy rozpłakał, że nie był w stanie dalej kontynuować jazdy.  Wtedy zaczęło się jego odrodzenie. Wciąż zastanawiam się, czy ta starsza kobieta, którą widziałam w kościele i tamta, którą widział mój mąż to ta sama kobieta?  I kto to był?

Czytany 1211 razy Ostatnio zmieniany sobota, 24 grudzień 2016 07:16

1 komentarz

  • Link do komentarza gosia niedziela, 23 kwiecień 2017 06:43 napisane przez gosia

    To był Anioł. Taj ja uważam . I oczywiście to była ta sama kobieta. Tzn. Ten sam Anioł:) Piękne świadectwo.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności