niedziela, 19 marzec 2017 19:17

Joanna: Uratowane małżeństwo ! Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

05Dzień dobry. Chciałabym opowiedzieć o wydarzeniu, które miało miejsce w ostatnim czasie w moim życiu.

W grudniu 2012 roku nasza rodzina była na skraju rozwodu. Mąż po 15 latach małżeństwa odszedł ode mnie i dzieci do znacznie młodszej kobiety. Myślałam, że jesteśmy dobrym małżeństwem, ale powiedział mi, że coś się w nim wypaliło, i że już mnie nie kocha. Nie pamiętam ile dni przepłakałam, ale na pewno wylałam morze łez. Jak miałam to wytłumaczyć małym dzieciom ?

Próbowałam przekonać go do powrotu. Mówiłam, że wszystko można naprawić, tylko trzeba chcieć. Powiedział definitywnie, że nie chce niczego naprawiać i że nie wróci.

 Z czasem pogodziłam się z tym i powiedziałam mu, że nie będę robić problemów przy rozwodzie. Znalazłam pocieszenie w internecie wśród ludzi takich jak ja, we Wspólnocie Trudnych Małżeństw - Sychar. To dzięki nim otworzyłam się na Boga. Tam jeden z przyjaciół poradził mi, aby w tej sytuacji poprosić o pomoc Matkę Bożą Rozwiązującą Węzły. Mówił, że Nowenna ta jest niesamowita i ma ogromną moc.

Odmówiłam 9-cio dniową Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Nie prosiłam o powrót męża. Modliłam się o ukojenie bólu i o jakieś pozytywne rozwiązanie całej tej sprawy.

Kilka miesięcy później mąż i jego nowa dziewczyna jechali na wakacje nad morze. Pod samochód niespodziewanie wbiegł im jeleń. Auto złapało pobocza i zaczęło dachować. Kochance nic się nie stało, ale mąż miał poważne obrażenia głowy. Leżał w szpitalu nieprzytomny. Gdy jego „panienka" zorientowała się w jakim jest stanie uciekła i nigdy już nie wróciła.

Odwiedzaliśmy go codziennie. Robiłam to już chyba tylko ze względu na dzieci. W końcu był ich ojcem. Po kilku tygodniach się wybudził. Pytał pielęgniarkę o swoją kochankę. Powiedziała mu, że od wypadku codziennie przy jego łóżku czuwała żona z dziećmi. Podobno gdy to usłyszał, to się popłakał.

Po wyjściu ze szpitala chciał wrócić do nas, ale nie pozwoliłam mu na to. Mam swoją godność ! Odwiedzał dzieci w weekendy. Za każdym razem przynosił mi wielki bukiet róż. Widziałam, że się stara, ale trzymałam go na dystans.

Po dwóch latach dałam zaprosić się na randkę. Spotykaliśmy się tak przez rok. Chodziłam z własnym mężem na randki. W końcu zakochaliśmy się w sobie na nowo.

Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale widzę, że bardzo się zmienił. Dzisiaj znowu jesteśmy rodziną. Mamy plany i marzenia. Często zastanawiam się, czy wypadek męża był przypadkiem, czy może za przyczyną moich modlitw do Maryi, Bóg pokazał mu co w życiu jest najważniejsze... Szczęść Boże !

Czytany 2275 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 19 marzec 2017 19:41

3 komentarzy

  • Link do komentarza Radek czwartek, 25 maj 2017 14:10 napisane przez Radek

    Piękne świadectwo ja również czekam na taki cud

  • Link do komentarza Ania piątek, 05 maj 2017 09:55 napisane przez Ania

    ale super :) niech Was Bóg Błogosławi. !:)

  • Link do komentarza B sobota, 25 marzec 2017 05:16 napisane przez B

    Piękne świadectwo

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności