sobota, 26 styczeń 2019 15:21

Jola: Maryja nas pojednała Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(16 głosów)

05Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus i Najświętsza Panienka. Chciałam podzielić się z Wami swoim cudem jakiego doświadczyłam dzięki naszej Pani rozwiązującej węzły.

Otóż jestem mężatką od 23 lat , mamy 3 pięknych synów i jak to w małżeństwie są gorsze dni i te lepsze, ale przez bardzo długi okres w tamtym czasie miedzy mną a mężem wybuchały sprzeczki, nieporozumienia, ostre kłótnie, bardzo mocno raniliśmy się , szczególnie mąż mnie, a słowa, które wypowiadał w stosunku do mnie zabijały we mnie uczucie do niego.

Mąż zwracał się do mnie też bezosobowo.

Serce moje było jak kamień twarde i puste bez uczucia, albo jak gdyby go nie było, wstyd się przyznać, ale były też momenty, kiedy nie mogłam patrzeć na męża.

Bywały dni ze przez 3 tyg nie odzywaliśmy się , potem znowu trochę pozornej zgody przez kilka dni i znowu hałasy. Szatan podsyłał mi okropne myśli o rozwodzie , skończeniu ze sobą itp. Było to nie do wytrzymania. Nie było chęci do życia. Brak jakichkolwiek sił. Trudno to opisać słowami które by to ujęły.

Postanowiłam, że zacznę prosić Maryję o pomoc Nowenną Rozwiązującą Węzły. Prosiłam Maryję o prawdziwą miłość , przebaczenie, zgodę i szacunek miedzy nami.

Odmawiałam ją z wielką wiara i uczuciem, że kiedy mówię tą nowennę, Maryja jest koło mnie jak gdyby trzymała mnie za rękę. Czułam jej realną obecność. Dołączyłam też w tym samym czasie drugą nowennę, aby mąż zwracał się do mnie miło po imieniu.

Około dwóch tygodni po skończeniu Nowenny wybuchła znowu okropna kłótnia. Mąż tak mnie obraził, że wyleciałam na balkon i myślałam, że skocze z niego, ale pomyślałam wtedy ze jedynie sobie mogę zrobić tym czynem na złość, usiadłam i wyłam.

Mąż przyszedł po mnie, bo wiedział jaki ból mi zadał, wyciągnął rękę i powiedział ze musimy porozmawiać. Poszliśmy do kuchni, długo nie mówiliśmy nic. Więc ja zaczęłam , powiedziałam mu o wszystkich rzeczach jakie mnie bolą z jego strony, jak mnie rani swoim zachowaniem jego obojętnością.

Powiedziałam mu wtedy wszystko, na co kiedyś nie miałam odwagi. Mąż zaniemówił....... Widziałam wtedy w jego oczach, że toczy się w nim walka. Ostatecznie w tym momencie Maryja nas pojednała, oboje przeprosiliśmy się za wszystko, tuliliśmy się w ramionach i płakaliśmy jak bobry, obiecaliśmy sobie, że nie będziemy nigdy się już kłócić, a jeśli nawet to zaraz się przeprosimy.

To niesamowite jak Maryja jedna. Kiedy płakaliśmy w swoich ramionach ja spojrzałam przez okno dachowe, na niebie pojawiła się jedna chmurka, która zaraz się rozpłynęła jak gdyby Maryja dała mi znać, że to rozpłynęły się nasze kłótnie. Niesamowite.

Teraz kochani naprawdę jest cudownie w małżeństwie, chyba kochamy się tak jak nigdy, nie ma w ogóle kłótni . Jest miłość, szacunek ,miłe słowo.

Oboje zwracamy się miło do siebie, mąż mówi do mnie Kochanie.....Mamuń..Mamunia, bo przecież moje imię to Matka....Więc i druga nowennę Mateńka Najświętsza wysłuchała.

Dziękuję Ci Panienko Niepokalana za wszystko co mi wyprosiłaś u Syna Swego.  Niech Będzie Twoja Chwała i Cześć. Kocham Cię . Twoja czcicielka Jola.

 

 

 

 

Prześlij nam swoje świadectwo na adres e-mail    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czytany 2384 razy Ostatnio zmieniany sobota, 26 styczeń 2019 16:37

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności