piątek, 24 luty 2017 19:02

Anna: Dramatyczna historia narkomanki ! Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Maryja1Dzień dobry.  Moja córka Agnieszka była narkomanką. Kiedy miała niewiele ponad 16 lat zaczęła palić marihuanę. Na początku nic z mężem nie podejrzewaliśmy, ale kiedy zauważyliśmy problem, było już za późno.  Zaczęły się ucieczki ze szkoły i z domu.  Pojawił się też alkohol, seks i mocniejsze narkotyki.  Udało nam się jakimś cudem umieścić ją w zamkniętym ośrodku leczenia uzależnień.  Niestety, nic to nie dało. Gdy wyszła zaczęła robić to samo.

Ręce nam opadły.  Któregoś dnia mąż nie wytrzymał i uderzył ją dwa razy w twarz.  Następnego dnia tak go narkomani pobili , że znalazł się w szpitalu. 

Załamał się kompletnie. Nie mógł przeżyć tego, że jego jedyna córeczka upadła na dno. Gasł w oczach. Parę miesięcy później dostał zawał i umarł. Ja też razem z nim umarłam. Zostałam sama z tym wszystkim. Wszyscy nasi znajomi się od nas odsunęli. Nie walczyłam już o córkę. Nie było sensu. Zresztą nie miałam już siły. Uciekłam w modlitwę. Codziennie wieczorem chodziłam na Mszę Św. Pytałam Boga, co robić ?

W kościele na ławce dostrzegłam obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Nie znałam wcześniej tej modlitwy. W internecie przeczytałam, że ma ogromną moc. Świadectwa ludzi są niesamowite. Zaczęłam się modlić w intencji córki. Tylko to mogłam jeszcze dla niej zrobić.

Podczas drugiej Nowenny Agnieszka przedawkowała. Ktoś znalazł ją w parku nieprzytomną. Żyła, ale nie dawano jej dużych szans. W swojej bezsilności pobiegłam do kościoła. Upadłam na kolana przed wizerunkiem Maryi i płacząc wykrzyczałam jej chyba wszystko, o czym myślałam od dawna. Dlaczego jednym pomagasz, a głucha jesteś na wołanie innych – pytałam ! Uratuj ją, a zabierz mnie ! Życie za życie – krzyczałam ! W tym czasie Agnieszka przeżyła śmierć kliniczną. Odeszła na kilka minut. Udało się jednak lekarzom przywrócić jej funkcje życiowe. Uratowali moje dziecko !

Po wyjściu ze szpitala Agnieszka wyraziła wolę leczenia w zamkniętym ośrodku odwykowym. Była jakaś inna, zamknięta w sobie. Po prawie rocznym leczeniu wróciła do domu. Powiedziała, że podczas śmierci klinicznej wydarzyło się coś tak bardzo ważnego, że chciałaby dać świadectwo podczas niedzielnego nabożeństwa w naszym kościele. Po rozmowie z księdzem, ten wyraził zgodę na to.

Niektórzy ludzie, którzy słuchali historii Agnieszki płakali jak dzieci. Mówiła, że kiedy umarła znalazła się w miejscu przepełnionym intensywnym, jasnym światłem. Wszędzie było czuć obecność Boga, ale nie było go widać. Naprzeciwko niej stanął natomiast Jezus i szatan. Szatan nie był taki straszny, jak przedstawiają go malowidła, lecz był przystojnym, młodym mężczyzną. Obaj z Jezusem byli piękni.

Za Jezusem można było dostrzec przepiękną, zieloną krainę bez granic, natomiast za szatanem czarną otchłań, która nie miała końca. Nikt jej nie oceniał, nie krytykował, nie domagał się sprawiedliwości. Zobaczyła film ze swojego życia. Każdy dobry i zły uczynek, którego dokonała. Nagle sama w sobie zrozumiała, że nie może wejść do nieba. Chciała rzucić się w otchłań, na którą czuła, że zasłużyła, ale Jezus złapał ją za rękę i powiedział, że może odpokutować wszystko, służąc jemu. Z radości i wzruszenia popłynęły jej łzy. Chwilę później obudziła się w szpitalu.

Nie wiem, czy te wizje były prawdziwe, czy to tylko halucynacje po zażytych narkotykach, ale wiem, że to zmieniło moją córkę. Teraz kończy liceum. Chciałaby wstąpić do zakonu, ale nie wie, czy z jej przeszłością będzie to możliwe. Chce pomagać osobom uzależnionym i odpokutować wszelkie zło. Szkoda, że nie dożył tego mój mąż. Bardzo by się ucieszył z nawrócenia Agnieszki.  Odmawiajcie w potrzebie Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły, a wszystko pięknie zacznie się układać w Waszym życiu. Bóg zapłać !

Czytany 994 razy Ostatnio zmieniany piątek, 24 luty 2017 19:36

1 komentarz

  • Link do komentarza Robert czwartek, 02 marzec 2017 21:04 napisane przez Robert

    JEZU ! dziękuję Tobie za wszystko i za tę dziewczynę. Wielu uleczyłeś, wielu uzdrowiłeś. A mimo tego wielu nie wierzy w Ciebie. Nie zostawiasz nas samymi. Dziękuję Matko Rozwiązująca Węzły, że wysłuchałaś i pomogłaś tej matce, przecież sama Jesteś Matką. Naszą najlepsza Matką. Dziękuję za wszystkie łaski dla nas wyświadczone. Pomóż mi proszę w moich problemach,z którymi nie umiem sobie poradzić.
    Robert

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Facebook

Społeczności